Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach samodzielność dziecka jest rzadkim zjawiskiem przyrodniczym, że rodzice boją się samodzielności bo mają wrażenie, że stracą nad dzieckiem kontrolę. Tym czasem można wyrobić w dziecku samodzielność i jako rodzic nie stracić kontroli. O tym jak to zrobić opowiadam w filmie.
Jakie są Wasze odczucia w temacie samodzielności dzieci? Czy uważacie, że samodzielność jest ważna w procesie dorastania dzieci?
Jeśli moje gadanie przypadło Wam do gustu zapraszam do subskrypcji kanału 🙂 → TU
Zgadzam się z Tobą, jest duży problem z samodzielnością u współczesnych dzieci. Przeraża mnie to, kiedy rodzice mówią, że pakują do szkoły dziecko 12-letnie i mimo moich wielu próśb – robią to dalej. Zastanawiam się ilu rodziców zastanawia się tak jak Ty, co może się zadziać w dalszej perspektywie?
Mam nadziejem, że świadomość rodziców będzie wzrastała. Tego im życzę 🙂
Taaa, jaaasne. To w teorii. W praktyce masz dziecię, które zamiast zakładać buty wyje, że nie umie (choć umie). Wyje, że coś mu nie wychodzi, ale nie pozwala pomóc, dalej nie wychodzi, więc wyje dalej. Wreszcie udało mi się ją odpieluchować, cztery lata. Uczyłam odkąd skończyła rok. Trzy lata walki. Jak na złość rzeczy, na których mi nie zależy, nauczyła się sama w trymiga. Obsługi dvd, komputera, tableta. Jedzenia sztućcami. Wspinania po drabinkach. Liczenia do 30. Zawsze odwrotnie i mamie na złość. 😉
U mnie i w praktyce się sprawdza. Każde dziecko jest inne i tą samodzielność i jej naukę trzeba dostosować do niego. Myślisz, że moje dzieci to takie święte? Co ty 😉 zwłaszcza młodsza-rozbujnik. Nauczyłam się jednak (co kosztowało mniej dużo cierpliwości której czasem nie mam), że muszę z nią postępować inaczej niż z Zosią. Czasem działa a czasiem nie. A i wiesz co u mnie działa jeszcze? Powiedziałam im któregoś dnia, że jak się nie będą chciały ubierać w rzeczy które poprzedniego dnia wybrały to pójdą do przedszkola w piżamach (byłam gotowa to zrobić) Zosia zrozumiała, że nie żartuję a Helka poszła w jej ślady i nie ma afer. Ale ten sposób działa. Znajoma zaprowadziła dziecko raz w piżamie i już więcej nie musiała prosić. Może ty tak z butami spróbuj? Albo może ten sposób zadziała „Ok ja zakładam jednego buta a ty założysz drugiego, co ? spróbujemy?”
Niezły sposób z tą piżamą. Chyba byś umarła wychowując mnie, bo ja mając trzy lata powiedziałabym, że bardzo chętnie pójdę do przedszkola w mojej ulubionej piżamie. Moje dziecko miało jeszcze lepiej w swoim czasie, to znaczy chciało chodzić nago. Zawstydzanie w mojej rodzinie po prostu nie działa, takoż inne szantaże. Co do butów, najlepiej działa brak naszej obecności. W przedszkolu, jak mnie nie ma, pani mówi, że młodzież sama wszystko robi, co może (trzeba jej pomagać przy suwakach). Przy mamie robi się wielkie „nie umiem”, „boję się”, „mama pomóź” oraz „nie chcę”. Moje dziecko ma w nosie, czy żartuję, po prostu mnie zna. Że jestem miękka i prośba o pomoc jest dla mnie święta (co niestety często sprawia, że wpadam w tarapaty, bo mnie ludzie dorośli lubią wykorzystywać).
A widzisz, ale sposób znasz, który działa 🙂 Najważniejsze, że mała umie i że jest samodzielna wtedy gdy tego potrzebuje i jest sama! Ps przy moich dzieciach czasem też umieram 😉
Dokładnie dokładnie tak!! Mnie ostatnio uderza jak dziecko wsiądzie na rowerek/ hulajnogę/ coś tam, a rodzice od pierwszej sekundy krzyczą „tylko nie jedź szybko, nie skręcaj, nie zatrzymuj się, uważaj, nie gadaj… itp” To po co w ogóle wychodzą, skoro dla obu stron to więcej stresu niż przyjemności. Ech.
Niech dzieci próbują, niech się pobrudzą, czy przewrócą, ale jaką mają frajdę jak wreszcie im wyjdzie. Moje dziecko (rok i 5 m) kilka dni temu nauczyło się zjeżdżać na zjeżdżalni. Jak ona się cieszy jak sama usiądzie na górze, odepchnie się i jedzie. Widać, że się trochę boi, ale jaka jest z siebie dumna.
Chyba to czasem wynika z zalatania, jak rodzice się spieszą to wyręczyć dziecko jest po prostu szybciej. Ale tak jak mówisz, im więcej zrobi się wcześniej, tym łatwiej będzie później. Tak samo jest zresztą z nauką, pracą, oszczędzaniem, chyba ze wszystkim 🙂 Z dziećmi tym bardziej, zwłaszcza że tak szybko się uczą. Pozdrawiam!