Temat bardzo wstydliwy i krępujący dla rodzica. Możemy się chwalić dziećmi na lewo i prawo, ile to ma nowych ząbków, jak szybko zaczął chodzić, w jakich ciuszkach mu najlepiej. Natomiast o TYM nikt nie rozmawia, nikt się nie odzywa i każdy odwraca wzrok. Rodzice czują skrępowanie i zażenowanie. Zadają sobie wtedy często pytanie, „Czy TO normalne?”
Masturbacja wczesnodziecięca to temat absolutnie „nie poruszalny” w środowisku rodziców i w przedszkolach. Ten temat nie istnieje. Gdy jakiś rodzić zobaczysz ,że mała rączka dziecka wędruje w sfery jego miejsc intymnych reaguje najczęściej na 2 sposoby:
1. Rodzic udaje ,że nie widzą. Bo nie wiadomo jak zareagować. Boi się potem spojrzeć dziecku w oczy ,bo przecież był świadkiem „samogwałtu!”. Przestaje odzywać się do dziecka i unika go. Udając ,że nic się nie stało. Partnerzy między sobą ustalają ,że „od teraz przestajemy przy dziecku okazywać sobie uczucia, nie całujemy się, nie przytulamy, tak na wszelki wypadek, bo może dziecko coś podpatrzyło i teraz robi to co rodzice?!, a może swoim zachowaniem nakręcamy jego seksualność?!”
2. Rodzic reaguje agresją i wzburzeniem, na to czego właśnie był świadkiem. Krzyczy na dziecko i go tym samym poniża oraz doprowadza do zażenowania. Dziecko staje się bardziej nerwowe, bo nie wie co się stało i o co chodzi, bo w jego mniemaniu nie zrobił nic złego „Przecież dotykam swoje ciało„-myśli. Rodzice myślą ,że wychowują zboczeńca. Zastanawiają się czy nie oddać go do egzorcysty. Zwalają na siebie winę, że zrobili coś nie tak skoro dziecko dopuszcza się TAKIEGO! zachowania.
W głowie rodziców panika i poruszenie a tym czasem lekarze i naukowcy piszą, że jest to naturalne i fizjologiczne zachowanie, nie związane zupełnie z seksualnością dziecka, a z przyjemnością, pozbywaniem się stresu i poznawaniem własnego ciała. Masturbować mogą się już roczne maluchy i także w ich przypadku jest to normalne. Co więcej w niektórych krajach masturbacja dziecka jest czymś naturalnym i wszech akceptowalnym przez rodzinę i bliskich. Rodzice wieżą, że pomaga to dziecku w wyciszeniu i lepszym śnie.
Dlaczego dziecko się dotyka?
Dzieci mogą się masturbować ponieważ poznają swoje ciało i odkrywają jego nowe nieznane dotąd miejsca. Mogą to robić, bo są zdenerwowane, lub dlatego bo im się nudzi.Dzieci reagują też w taki sposób, aby ukoić nerwy i strach. W trudnych i nowych sytuacjach, którymi mogą być: rozwód rodziców, pójście do przedszkola, śmierć bliskiej osoby, czy tak bardzo radosne dla rodziców a stresujące dla dziecka pojawienie się na świecie rodzeństwa, w ten sposób dziecko pozbywa się napięcia.
Niektóre małe dzieci jednak, które często się masturbują mogą odczuwać niedosyt w relacji z rodzicami, czego w tej relacji im brakuje. Maluch potrzebują np. więcej uwagi ze strony rodzica, więcej zabawy a rodzic mu tego nie daje. Sytuacja staje się niepokojąca, kiedy dziecko dotyka się w miejsca intymne bardzo często i przy każdej okazji. Wtedy może to być sygnał ,że coś jest nie tak i może być potrzebna wizyta u pediatry, psychologa lub psychiatry dziecięcego, aby sprawdzić w czy może tkwić problem.
Co możesz zrobić?
Jeśli masturbacja nie jest nagminna to powinno zaakceptować się ten fakt, pozwolić dziecku na poznawanie swojego ciała. Wytłumaczyć starszemu dziecku, że nie zawsze jest na to odpowiedni czas i miejsce. Uwagę młodszych dzieci można odwracać po przez np: jakąś aktywnością, wspólną zabawą itp.
Nowe pomysły. Kąciki masturbacyjne w przedszkolach.
” Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia, 4-latki powinny uczyć się w przedszkolu masturbacji”
Jestem otwartą mamą ,ale po przeczytaniu zagranicznych informacji chęci wprowadzenia do przedszkoli „kącików masturbacyjnych” trochę mi szczęka opadła. Zgadzam się z tym , że dzieci powinny uczyć się własnego ciała, ale nie u licha w przedszkolu! . Uważam, że miejsca intymne mojej córki powinny być tylko jej i nikt nie powinien mieć prawa mieszać się w intymność mojej córki i zaglądania jej do majtek.
Uczę ją, „że siśka i pupa to jej skarby” i, „że nikt oprócz rodziców i dziadków nie może ją tam dotykać”. My też tylko wtedy kiedy np. ją kąpiemy, przebieramy czy podcieramy pupę w toalecie. Więc wydaje mi się, że wytyczne WHO z wprowadzeniem „kącików” to kompletnie nietrafionym i nieprzemyślanym do końca pomysł a podobno ma uczyć, tylko czego? Co więcej, miałabym obawy, że takie przedszkola z „kącikami” mogłyby przyciągać ludzi o nie do końca czystych zamiarach wobec dzieci.
Kąciki ?! serio?! Uważam, że są inne sposoby na poznawanie swojego ciała przez dzieci i uczenia się do niego szacunku. To kwestia rodziców i ich zdrowego podejścia także do tej sfery życia dziecka. Uświadamianie, szczera rozmowa, otwartość, akceptacja, uważam ,że to właśnie klucz do sukcesu.
Ten tekst został wyróżniony w cotygodniowym rankingu najlepszych tekstów rodzicielskich na stronie Mądrzy Rodzice.
Poruszyłaś bardzo ważny temat. Takie sytuacje się zdarzają.
Zdążają się i rodzic który boi się potem swojego dziecka ma duży problem z rozmowa z nim lub zaakceptowaniem sytuacji.
Padłam z tym kącikiem ;/ Jakaś masakra.
Temat bardzo ważny, dobrze, że ktoś go poruszył.
Tak kącik to rzeczywiści masakra. Podobają mi się najczęściej wytyczne WHO dotyczące zdrowia itp ale to chyba nie bardzo przemyślane, bo tak jak napisałam w poście można w inny sposób nauczyć dzieci poznawania i szacunku do swojego ciała, myślę że o wiele lepszym pomysłem ze strony tej organizacji były by spotkania z rodzicami i informacje o temacie.
bardzo mądry wpis. Dobrze, że są blogerzy, którzy nie wstydzą się poruszać takich tematów.
Dziękuję bardzo bardzo mi miło to czytać, to ważny temat więc ciesze się że jest pozytywny odzew czytelniczek.
Fajny wpis- większość uważa fakt masturbacji dziecięcej za zło. Warto poczytać, dowiedzieć się więcej na ten temat i uniknąć stresu zarówno swojego jak i dziecka
Dziękuję, prawda za nim rodzica ogarnie panika że coś jest nie tak lepiej zawsze się dowiedzieć więcej na temat.
Prawda to najprawdziwsza 🙂
super wpis ! mój mąż zawsze jak Donatan się łapie przy przewijaniu za siusiaka mówi do niego „tak nie rób ! „- na co ja mu tłumaczę że musi poznać co tam ma bo w końcu ludzkie ciało nie kończy się na rękach, nogach i głowie.
Ale z tymi kącikami to przegięcie na maksa !
No właśnie mój mąż też się denerwował i ja na początku też jak dziewczynki poznawały swoje ciało bo nie wiedzieliśmy czy to jest normalne, ale skonsultowaliśmy się z naszym pediatrą i okazało się że jest to normalne.
Czytam i nie wierzę, że takie kąciki naprawdę chcą robić w przedszkolach?
Na razie za granicą myślą nad tym ,mam nadzieje że w Polsce nie będą tego wprowadzać!
Wiem z doswiadczenia ze to szok. Moze nie totalna masturbacja ale jakies tam mizianie itd.
Ale kacik w przedszkolu to totalne przegiecie, bez jaj!!!
No już większej głupoty niż te kąciki to chyba nie mogli wymyślić.
ciężko by było rzeczywiście!
Eeee no to mnie wryło 😛 Serio takie zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia? No to chyba nie uczy zdrowego zachowania. To może w pracy w pokojach relaksu też powinny być takie kąciki?
o jaki plan, właśnie ciekawe kto by skorzystał?! głupota i to prosto z WHO!
Bardzo ważny temat, ale kącik to jakieś szaleństwo…
Do tej pory nie miałam pojęcia o tym zjawisku, dobrze się dowiedzieć:). Świetny tekst, oryginalny temat i gratuluję wyróżnienia:).
Temat jest konrowersyjny dla wielu jak sama piszesz. Ale ja też uważam, że powinien to być temat wręcz naturalny i pozbawiony otoczki „wstydu”. Dziecko powinno mieć możliwość poznawania swojego ciała. Czytałam kiedyś o tym jak japońskie mamy pomagają i uczą masturbacji swoje dzieci, ale o kącikach w przedszkolu…no to jakiś absurd – też jestem przeciwna!
Pozdrawiam ciepło
Taka jak piszesz tak dla uczenia się swojego ciała, ale nie dla eksperymentów przedszkolnych. Też czytałam podobny artykuł. Pozdrawiam
Świetny artykuł, temat o którym się nie mówi, a powinno się bez wstydu i zażenowania. A co do zaleceń WHO, być może chodzi tu właśnie nie o samą naukę masturbacji, tylko o sam fakt, że owa masturbacja istnieje wśród dzieci. Myślę, że bardziej chodzi o uświadomienie dzieciom, że masturbacja to nie grzech, a nasza natura, i pokazanie maluchom, że nie należy się masturbować w miejscach publicznych, tylko na osobności.
Jeśli takie miałyby być zamiary WHO i w takiej formie zostałyby wprowadzone to nie miałabym zupełnie żadnych sugestii. Chciałabym tylko aby temat był mądrze wykorzystany, tak jak to przedstawiłaś/łeś, wtedy istnieje duża szansa, że nie tylko dzieci nauczą się o tym rozmawiać, ale także rodzice.
Chyba każdy rodzic boryka się z tym „problemem”. Ja starałam się zaobserwować w jakich sytuacjach synowie interesują się okolicami intymnymi. Okazało się, że oprócz kąpieli i emocji związanych z ciekawością, potrzeba dotykania się ujawniała się podczas oglądania telewizji, jako element nudy.
No właśnie, bardzo fajnie że obserwowałaś sytuację i nie wpadałaś w panikę
Zawsze byłam zdania, że dziecku można wszystko wytłumaczyć pokazać. Maleńkie dziecko tak samo jak poznaje swoje rączki i stópki tak samo poznaje miejsca intymne. A jeżeli się ma wątpliwości co do zachowania dziecka to dokładnie dobrze jest zrobić ja Ty zapytać się specjalisty-lekarza czy to naturalne i jak się zachować. Rodzić powinien poznać granicę, w której dziecku należy pomóc bo ma to głębszy podtekst a kiedy to po prostu poznawanie swojego ciała.
Dokładnie tak jak mówić lepiej się dowiedzieć a nie spostrzegać dziecko przez pryzmat dorosłego
Poruszyłaś temat rzeczywiście ciężki, ponieważ w świecie szkolnym, przedszkolnym pedagodzy świadomie go unikają. Dlaczego? Ponieważ niestety nie jest to temat, którego uczą się na studiach. Nie przypominam sobie bym podczas 5 lat studiów pedagogicznych miała kiedykolwiek wykład na temat dotykania się przez małe dzieci. Uważam, że powinny wykłady taki element zawierać, ponieważ przecież chodzi o dobro psychiki dzieci :).
No widzisz, w ogóle w Polsce to tematy tabu szkoda że nie ma tego w programie dla pedagogów.
Temat tabu, ale świetnie go rozgryzłaś. Mądra z Ciebie mama, gratuluję:)
Dziękuję staram się uczyć na własnych doświadczeniach, z obserwacji aby potem jak najmniej testować na moich dzieciach, wiadomo nie zawsze się udaje 🙂 Pozdrawiam
Przyznam, że u nas jeszcze to nie wystąpiło ale myślę, że ciężko jest wyważyć swoją reakcję tak, aby w przyszłości nie odbiła się negatywnie na życiu seksualnym malucha. Jednocześnie uwuważam, że owe kąciki to gruba przesada i nie życzę sobie aby ktoś ingerował czy wręcz namawiał moją córkę do masturbacji, a już tym bardziej w przedszkolu.
Też uważam że jest to bardzo trudne, ale wiem że szersza perspektywa pomaga trochę inaczej spojrzeć na daną sprawę a to może być pomocne.
Mnie zastanawia jak miałyby funkcjonować takie kąciki :p „Idź do kącika się podotykać”?
A nie wiem ale to to zdecydowanie nie przemyślany temat.
Bardzo dobrze przedstawiony temat..najważniejsze, żeby rodzice byli świadomi, że jest to związane z fizjologią i najczęściej jest to etap przejściowy w życiu malucha..zdecydowanie nie powinno się karcić za to dzieci, co najwyżej delikatnie zwracać uwagę..ale kącik masurbacyjny to jest już przesada, poroniony pomysł chorych na umyśle ludzi, który może prowokować dorosłych wiadomo do czego..
Tak dokładnie 🙂