You are currently viewing Jaja w Wielkanoc.Czyli bitwa o koszyk w kościele.

Jaja w Wielkanoc.Czyli bitwa o koszyk w kościele.

Przygotowania wielkanocne z naszymi córeczkami w tym roku ograniczają się do pieczenia mazurków, kolorowania i ozdabiania jajek (razem ze wszystkim co jest w pobliżu tych ,że jajek). To pierwsze na w pół świadome święta Helenki ( w tamtym roku miała miesiąc) i tak na prawdę pierwsze świadome święta Wielkanoce Zosi.

W tym roku poszliśmy na łatwiznę i  zakupiliśmy do farbowania jajek barwniki w płynie, które trzeba pomieszać z wodą. Zosia farbowała jajka a Helenka farbowało Zosię. Helka pofarbowała sobie zęby na zielono, ręce na niebiesko a włosy Zosi na czerwono.  Gdy już wszystko zostało pofarbowane kolorowym pigmentem a moje dzieci wyglądały jak tęczowe smerfy na paradzie równości, zaczęłyśmy pakować kolorowe jajka do koszyczków.

Zosia wybrała sobie koszyk w swoim ulubiony kolorze-truskawkowym. Przez co jajko farbowane przez Zosię łącznie z jej rękami tez musiało do niego pasować, tak też były czerwone ( truskawkowe znaczy się 🙂

Wyszłyśmy z domu, na szczęście pogoda była dość ładna i trafiłyśmy na lukę w deszczu. Mijałyśmy po drodze wracających ludzi ze święconkami. Jeden koszyki przykuł naszą uwagę szczególnie.  Był to koszyk piknikowy, tak taki duży i głęboki. Pan tachał go z nieudawaną trudnością. Zastanawiam się czy Pan wie ,że koszyk to taki symbol i że jedzenie które się w nim znajdują to tylko niewielkie kawałki potraw a nie cały wielkanocny stół wpakowany do koszyka, no ale cóż, kto bogatemu zabroni?

W kościele tak jak się spodziewałam był szał! Przepychanie się koszykami, wirujące jajka i szaleństwo wpychania swojego koszyka jak najbliżej księdza, hmm, czyżby dalej jego słowa nie docierały do potraw?. Koszyki z potrawami wylansowane były niezmiernie. Teraz już nie ma mody na zwykły koszyczek, z ładną chusteczką i pisankami w środku. Niedługo ludzie do koszyków zamiast jedzenia będą wkładać tablety, IPhony , bo to priorytet, bo kto przy wielkanocnym stole by gadał, a koszyki będzie od Versace czy innego ZNANEGO projektanta.

Przyszedł czas na święcenie, osoby o słabych nerwach (babcie w moherach) zaczęły głosować do osób ,które chciała jeszcze rzutem na taśmę zostawić koszyk do święcenie:

Tu nie ma miejsca proszę Pana, na Pana koszyk, niech Pan se poczeka do następnego święcenia, bo Pan mój koszyk zasłania.

Inna babcia miała pretensje do jakiejś mamy ,że nogi jej dziecka ( podnosiła córkę żeby zobaczyła co się dzieje podczas święcenia koszyków, ale las moherów jej zasłaniał) są za BLISKO! koszyka z jej (niebawem) święconym pokarmem.

Stół był długi więc ksiądz chcąc poświęcić wszystkie koszyki musiał obejść go wokoło. Moją mistrzynią ceremonii okazała się jednak babcia, która biegała za księdzem z koszykiem, bo nie trafił wodą święconą w jej koszyk…

Wreszcie nadszedł czas na AMEN!. Wszyscy znowu stoczyli bitwę, aby zabrać swój koszyk, depcząc przy tym dzieci, które nie zdążyły umknąć z drogi. Zastanawiam się czy ci ludzie tak RZUCAJĄCY się na koszyki myślą ,że ktoś inny je im zabierze? No nie wiem.

Wracając z kościoła, koszyk Zosi dziwnie opustoszał. Doszłyśmy do domu i został w nim tylko fioletowy (niejadalny) kurczak, bo dziecko tak mi od tych wrażeń zgłodniało 😉

WESOŁYCH ŚWIĄT!

 

Ten post ma 10 komentarzy

  1. Aleksandra Anna

    na wesoło, dzieci zdecydowanie z malowania miały zabawę 🙂 ja byłam z koszyczkiem po południu tak że już mniej ludzi chodziło stąd uniknęłam tłoku i przepychania się 🙂
    Wesołych 🙂

    1. Adriana Krynicka

      Najcześciej świecenia odbywały sie na dworze wtedy łatwiej uniknąć tłoku ,w tym roku ze względu na zmienną pogodę niestety w zamkniętym pomieszczeniu. Tak dzieci bawiły się przednio 🙂

  2. Monika Kampczyk

    uśmiałam się 🙂 ale wiesz, są ludzie i ludzie, zawsze tak było i będzie 🙂 a u nas w koszyku obowiązkowo, zgodnie z tradycją, dla dzieci są jajka niespodzianki 😉

    1. Adriana Krynicka

      O my nigdy nie mieliśmy w koszyku jajek z niedpodzianką ale podoba mi sie ten pomysł i pewnie dzieci byłyby zachwycone 🙂

  3. Joanna Siwiec

    Hmm. Nie wiem, może to tylko kwestia organizacji i stanowczości księdza, a może jej braku. W rożnych kościołach bywałam ze święconką, ale takiego cyrku to jeszcze nie widziałam.

    1. Adriana Krynicka

      Książki był w tum roku bardzo pobłażliwy ale to dlatego moze ze młody i sie uczył. Na ogół tez obyło sie bez takich wtop .

  4. Sissi Paris

    straszne co ci ludzie mają w głowach 😉

  5. MartynaG.pl

    Uwielbiam uśmiechać się do laptopa 🙂 Bardzo przyjemne uczucie czytać czyjeś zabawne teksty pisane codziennością !

  6. Alina N.

    Od lat nic nie święciłam, ale nie jestem w stanie sobie przypomnieć podobnej sytuacji u nas w kościele. Żadnych awantur, żadnego przepychania, a ksiądz lał taką ilością, że można się było utopić :). A gdy nie trafił? No to nie trafił, bo liczyła się modlitwa. Albo to dzisiejsze społeczeństwo jest takie, albo moja wieś miała w sobie coś dobrego. Nie potrafię sobie wyobrazić takiego zachowania w kościele, w święta…

    1. Adriana Krynicka

      Mnie też cała sytuacja mocno zezłościła, bo miałam wrażenie że nie chodzi tu o modlitwę czy symbolizm koszyczka, ale o „kto bliżej księdza ten lepszy katolik”

Dodaj komentarz