W dzisiejszych czasach trudno o spokój, o ciszę i o zwolnione tępo. W codziennym życiu udaje się to nielicznym, a może w ogóle nie jest to możliwe?
Dzisiaj chcemy wszystko szybko, szybciej najlepiej już!. Mamy szybkie komputery, mądre szybkie telefony i samochody, które za nas parkują. Ludzie szybko mówią, szybko chodzą i szybko zapominają. Ludzkość została zalana szybką technologią, która wszystko robi za nich rozpuszczając do granic możliwości. Za naciśnięciem jednego guzika- cyk! i wszystko działa i robi wszystko za Nas. To wszystko przekłada się również na to co się dziej w relacjach między ludzkich, w relacjach między rodzicem i dzieckiem.
Teraz nawet rodzice rozpieszczeni szybkością działania wszystkich sprzętów i urządzeń w domu i w pracy chcą jak najszybciej zaprogramować swoje dzieci na szybkie działanie i wykonywanie poleceń. Słyszeliście na pewno nie jednego rodzica, który mówi do swojego dziecka jak do robota, który ma wykonywać szybko polecenia rodzica, bez sprzeciwu, bez myślenia, bezbłędnie, bo tak jest wygodnie i rzecz jasna szybko. „Siadaj i jedz”, „Nie wstawaj!” ,”Zostań”, „Nie kręć się!”, „Idziemy”, „Ucz się„. Nie rozmawiają, każą wykonać.
Łatwo by było sterować dzieckiem za pomocą pilota z przyciskami. Jeden pilot i mały człowiek chodzi jak w zegarku. Nigdy się nie spóźnia, nigdy nie narzeka, wykonuje polecenia. Przykro jest patrzeć jak nasze najmłodsze pokolenie zmienia się w cyborgi z mózgiem myślącym jak maszyny. Interesuje Nas szybkie uczenie naszych pociech i wykonywanie poleceń rodzica, nauczyciela. Nie skupiamy się na emocjach dzieci, na ich uczuciach, nie interesują nas one, bo liczy się czas.
A ja się pytam, a gdzie uczucia, a gdzie rozmowa?
Tak rzadko słyszę rodziców, którzy tłumaczą i rozmawiają z dziećmi,bez pośpiechu, nie odpowiadając im „No bo tak!” lub „Rób co mówię i nie zadawaj pytań” bez tresury i bez komend. Dlaczego w dzisiejszym wyścigu z czasem zatracamy coś co jest najpiękniejsze? Uczucia i więź z dzieckiem.
Dzieci które rozmawiają z dorosłym (nie słuchają monologu rodzica czy rozkazów) mają szanse wypowiedzieć własne zdanie, zastanowić się nad daną sytuacją, ale przede wszystkim mogą zastanowić się nad własnymi uczuciami i je wyrazić. Dziecko, z którymi się rozmawia i trakturę jak człowieka a nie jak nowego Ferbi, (którego szybko uczymy nowych komend) w życiu dorosłym będzie potrafił rozmawiać. Będzie skłonny zawierzy swoim odczuciom i uczuciom. Nie będzie czuł, że żyje w świecie w którym bez czyjegoś wyraźnego rozkazu nie może ruszyć palcem. Będzie czuł że może podejmowania własnych decyzji.
Dlatego też nie tresujmy sobie dzieci! Wychowujmy je i uczmy. Powoli, bez pośpiechu, rozmawiajmy z nimi, nie wydawajmy komend. Pamiętaj, że dziecko to twoje odbicie, ale nie twoja własność i że wytresowane będzie powielało najpewniej ten właśnie schemat wyniesiony z rodzinnego domu w swojej rodzinie. Nie chcemy przecież świata cyborgów, tylko ludzi, myślących, pełnych różnych emocji, potrafiących się wzajemnie komunikować. Nie chcesz, aby twoje dziecko któregoś dnia powiedziało do Ciebie „Zostań”. Pomyśl jak się byś wtedy poczuł, jak człowiek czy jak robot?, bo tak właśnie czuje się twoje dziecko, jak go tresujesz. Pozwól mu na rozmowę, z Tobą, bez pośpiechu.
Ważny temat, myślę,że warto go poruszać, bo coraz więcej rodziców nie ma czasu dla swoich dzieci i nie poświęca odpowiednio dużo czasu.
To prawda, bo trzeba z dziećmi trochę zwolnić wszystko inne może trochę poczekać…
Niektórym się nie chce rozmawiać z dzieckiem. Fundują mu pierdyliard zajęć pozalekcyjnych i się cieszą, gdy dziecko zasypia o 19 (a raczej pada ze zmęczenia), bo oni mogą odpocząć. Z tym, że nie wiedzą co dziecko lubi, czym się interesuje, jakich ma kolegów.. Smutne to. Wolę, żeby moje dziecko chodziło spać o 22, przynajmniej mam możliwość z nim porozmawiać.
Niestety, takie czasy ktoś bo mógł powiedzieć, ale ja myślę że to kwestia priorytetów i dostosowania się do dziecka trochę i rozmowy z nim. Moje serdle chodzą spać około 20:30 ale od godziny 16:30 jesteśmy wszyscy w domu. Wieczorem jak usypiam córkę mamy czas na rozmowę, wtedy ona mówi mi co i jak tam w przedszkolu było. Staram się im tłumaczyć wiele rzeczy. Wiadomo że nie zawsze wychodzi, ale pracuje nad tym.
Bardzo dobrze napisane! Taka prawda. Teraz rodzicom dzieci wychowują albo dziadkowie albo zajęcia pozaszkolne.
Swietnie to ujelas! Mi udalo sie zwolnic, przeszlam na 1/2 etatu, corka zaczela szkole w edukacji domowej. Mamy czas na rozmiwy, spacery, na bycie razem.
Super że tak możesz. Oczywiście zdaje sobie sprawę że nie w każdej rodzinie można sobie na to pozwolić ( na zmniejszenie etatu itp.) ale chodzi też o to aby ten czas który zostaje nam z dzieckiem dobrze i miło spędzać właśnie na spokojnym obcowaniu z nim bez pośpiechu.
Prawda jest taka, że dzieci najlepiej słuchają, gdy nie mówimy do nich 😉 małe spryciulki właśnie wtedy najwięcej rozumieją i zapamiętują 😀
Zapamiętują na pewno, ale wiesz uważam że to zależy do dziecka jedno patrzy i się uczy a drugie potrzebuje długiego tłumaczenia i rozmowy z rodzicem. Ale nie zależnie od rodzaju malucha każdemu przydaje się zwolnienie tępa.
Pozwalam dziecku na wiele, ale określam również granice, których nie wolno przekraczać. Nie wychowuję bezstresowo, ale wiele rzeczy staram się tłumaczyć i pokazywać. Spędzamy mnóstwo czasu kreatywnie, jeździmy rowerami, poznajemy nowe miejsca i smaki. Zależy mi na szczęściu i bezpieczeństwie mojego Syna, bo zbyt długo na niego czekałam, aby przegapić najważniejszy okres w jego życiu, czyli dzieciństwo.
Absolutnie nie jestem za bezstresowym wychowaniem, tylko nad tym aby właśnie nie tresować dzieci ale wychowywać przez rozmowę i tłumaczenie wielu kwestii.
A mnie się wydawało, że tak właśnie było kiedyś, a teraz dostrzega się w dziecku człowieka myślącego i wrażliwego… A może to nie zależy od czasów- pewnie zawsze znajdą się różne podejścia. Niemniej zgadzam się, myślenia i podejmowania własnych decyzji też należy dziecko nauczyć. A takie „komendy” należy zostawić na wyjątkowe sytuacje.
Może?, mi się jednak zdaje że kiedyś było po prostu więcej czasu na takie zwykłe życie bez pośpiechu.
Zarzucają mi bezstresowe wychowanie, ale tylko dlatego, że tłumacze i rozmawiam a nie krzyczę i rozkazuję.
Bo pozwalam się wybrudzić w kałuży i smarze. A przecież w ten sposób dziecko uczy się, odkrywa nowe…
jak masz tak dalej wychowywać bezstresowo dziecko bez krzyku i rozkazów to WYCHOWUJ 🙂 Zuch dziewczyna
Jak to gdzie? Nie ma czasu. W dodatku młodzi rodzice powielają wychowanie swoich rodziców, oni przeżyli to ich dzieci również, nie? Bo przecież nie będą tracić życia z powodu dziecka…
Niestety tak to wygląda w większości przypadków bo jeśli tak własnie ćwiczymy mózg dziecka to potem on właśnie tak funkcjonuje