Mała dziewczynka od 1,5 roku sama. Nie ma siostry ani brata. Chociaż mama ma duży i okrągły brzuszek nie mówi o nim wcale. Dziewczynka jest „oczkiem w głowie” i mamy z okrągłym brzuszkiem i taty, który pracuje na dwa etaty. I babci i prababci i nawet czasem dziadek się do niej uśmiechnie i zainteresuje. Mała dziewczynka mieszka na 46 metrach2 w cztery pokolenia. Rodzice i ona w jednym pokoju, babcia i prababcia w drugim, tym największym „gościnnym” i dziadek w takim małym pokoju w rogu. Dziewczynka lubi ten ciągły chaos i zainteresowanie jej osobą. Wszyscy dają jej się bawić tam gdzie chce i czym chce. Jej ulubione miejsce to kuchnia a w niej garnki i pokrywki i bum, bum! Wielki hałas, który można nimi zrobić. Mała dziewczynka nazwała się „Niuńką” i tak właśnie wszyscy do niej mówią. Czuje się najważniejsza i kochana.
Któregoś dnia mama z okrągłym brzuszkiem gdzieś zniknęła, nie wiadomo gdzie. Niuńka się martwi na swój malutki, dziecięcy sposób i często woła „MAMA!” po całym domu. A mama nie odpowiada, babcia i prababcia się cieszą i coś między sobą radosnego szepczą. Tata też chodzi po pokoju zacierając ręce. Niuńka nie wie, co się dzieje, stała się nagle jakaś niewidoczna. W jej małej główce kiełkuje myśl „Czy to jakaś zabawa? i dlatego nikt mnie nie widzi?”.
Mama wreszcie wraca! Minęło tyle czasu, że jej mała główka nie jest w stanie tego czasu zliczyć. Mama nie ma już dużego, okrągłego brzuszka. „Ciekawe gdzie zniknął?” Mama trzyma w ręku jakiś mały tobołek, czy zawiniątko. Niuńka nie wie, co to. Może to prezent dla niej?, za to że tak długo mamy w domu nie było?. Ale nagle to, co miało być prezentem dla Niuńki się ruszyło! i krzyczy jeszcze wniebogłosy!. Niuńka się wycofuje, chowa za nogą babci. Tam czuje się bezpieczna. Wszyscy dorośli są bardzo podekscytowani, biegają i ściskają mamę, tata też ma uśmiech na twarzy. „Tylko dlaczego?” W małej główce dziewczynki znów powstają się pytania.
Po jakimś czasie. Niuńka nie wie, po jakim. Całe zamieszanie trochę jakby się uspokoiło. „Może teraz ktoś się ze miną pobawi?” Mama i tata wreszcie spojrzeli w dół na małą istotkę, która od długiego czasu kręci się pomiędzy ich nogami. „Niuńka, chodź poznasz kogoś!” „Ale kogo?, może nowego misia?”. „Zobacz to jest twoja siostrzyczka!”. Rodzice używają takich trudnych słów, Niuńka nie wie, co znaczy to słowo na „S”. „Zobacz, jaka piękna i malutka!. Od dziś będzie z nami mieszkała”. Niuńka zastanawia się dalej nad tym słowem na „S” ”Może to coś do jedzenia?”. Nagle po całym domu rozbiega się płacz i zbiegają się domownicy. „Nie wolno tak robić!, nie wolno gryźć!, Zobacz płacze teraz przez Ciebie!”. Niuńka ze łzami w oczach odchodzi i chowa się pod stół. Nie lubi tego płaczącego stwora, który teraz zajął jej miejsce i którego imienia nie potrafi nawet wymówić.
Czas leci. Niuńka już wie, co to znaczy siostra. Trochę się domyśliła, że to ktoś, kim ma się opiekować i oddawać zabawki, przytulać i uczyć. Już wie, że ta siostra to ktoś ważniejszy od niej. Stara się z wszystkich sił postępować tak, aby babcia, prababcia i mama były zadowolone z jej opieki nad młodszą o 1,5 roku siostrą. Czasem jednak nie wszystko jej wychodzi. Wtedy najczęściej przy sprzeczkach z siostrą słyszy ”Niuńka przestańcie!” i nie ważne kto zaczyna konflikt. Przyzwyczaiła się, że to ona wiecznie za wszystko dostaje „po głowie”, bo przecież jest starsza i to jej wina.
Mijają lata. Czas szkoły. Niuńka podrosła i wydoroślała.
– ”Mamo Ona zabrała mi bluzkę bez pytania!”
– „Oj przestań przecież to twoja młodsza siostra”.
******
– „Pomóż jej w znalezieniu czegoś w Internecie na polski!
-„Mamo nie mogę jutro mam maturę!!!!”
– „Pomóż jej zaraz się pouczysz”
Pewnego dnia Niuńka już nie wytrzymała. Poszła do taty na szczerą rozmowę.
– „Dlaczego Wy mnie nigdy nie chwalicie?, Jestem gorsza? Nie zasłużyłam?”
-„Kochanie Ty jesteś bardzo zdolna, trzeba wspomóc siostrę i dać jej trochę pewności siebie”
Na tym skończyła się szczera rozmowa. Niuńka ze łzami w oczach i ciężkim sercem odeszła i nigdy do rozmowy nie wróciła. Siostra rosła w siłę. Niuńka spadała w dół, podcinając sobie skrzydła i boleśnie odczuwając każdą porażkę. Czuła się gorsza i nie warta pochwał. Frustracja rosła, coraz bardziej nie lubiła swojej siostry. Coraz bardziej się od niej oddalała i uciekała zdała od niej, kłóciła. Mama była jej ciągłym adwokatem. Niuńka nie mogła tego wytrzymać.
Mając 21 lat wyprowadziła się z domu rodziców, aby spróbować własnych sił w dorosłym świecie. Czy czuła się wolna? NIE! bo z tyłu głowy zawsze słyszała i czuła „ZAJMIJ się siostrą!” ”Ona potrzebuje TWOJEJ pomocy”, „To TWÓJ obowiązek!”
Dlaczego? Bo tak jej to zostało wpojone, od dziecka zajmować się i opiekować siostrą. Wiecie, co się teraz dzieje z tą małą dziewczynką?
Codziennie walczy ze swoimi słabościami, codziennie chce się od nich uwolnić, codziennie walczy o podniesienie swojej własnej samooceny. Nawet trochę żal i gniew osłabł. Relacje z siostrą się polepszyły i z mamą też. Ale nigdy nie będą takie jak by tego chciała.
Tak mała dziewczynka, samozwańcza Niuńka to JA.
A Ty jako rodzic nie pozwól, aby Twoje dziecko stało się niewidzialne…
Ten tekst został wyróżniony w cotygodniowym rankingu najlepszych tekstów rodzicielskich na stronie Mądrzy Rodzicie.pl
Szczerze to aż chce mi się płakać… Chociaż czytam to z perspektywy tej młodszej. Kiedyś siostra powiedziała mi, że troszkę zabrałam jej dzieciństwo. I nie mam do niej o to żalu. A teraz? Teraz ona zabiera dzieciństwo swojemu starszemu synkowi.. Choć ja zawsze powtarzam „Ty też byłaś ta starsza – pamiętaj”. Może kiedyś dostrzeże to co dostrzegam teraz ja.
Dobrze jeśli siostra nie będzie powielała tego do czego przywykła będąc dzieckiem i żeby o tym pamiętała. Mam nadzieje że dostrzeże to co Ty szybko…
Jestem najstarsza i mniej więcej wiem jak to jest. Szczerze napisałaś swoje odczucia. Też zawsze musiałam ustępować młodszym siostrom. Sama byłam w podobnej sytuacji i choć na razie mam jedną córeczkę, to wiem, że jeśli pojawi się kiedyś jej rodzeństwo, będę ze wszystkich sił się starała, aby nie czuła się pomijana.
i tego wam życzę 🙂 równowagi 🙂 Bo potem te młodsze siostry są silniejsze psychicznie od tym starszych jak jest nie tak jak trzeba… a chodzi o to aby sie dobrze czuć między rodzeństwem.
Wiesz, ze sie poplakalam… Mam dwojke Dzieci i staram sie nie robic roznic i zeby zadne nie czulo sie poszkodowane. Ale kto wie czy mi sie to udaje, pewnie dowiem sie tego po kilku latach. Kiedys przeczytalam, ze dla Dziecka pojawienie sie mlodszego rodzenstwa jest tak jakby maz przyprowadzil do domu druga zone i powiedzial do pierwszej: 'Kochanie, to jest moja nowa zona. Ciebie nadal kocham, ale od teraz bedziemy mieszkac razem. Ona bedzie uzywac Twoich rzeczy i kosmetykow, ale pamietaj, ze Ciebie tez kocham’. Zapadlo mi to w pamiec jak nie wiem co!
Też słyszałam o tym, że tak to wygląda jak z nową żoną męża! Ja się czułam rzeczywiście jak ktoś niepotrzebny więc do dziś mam wrażenie że muszę zasłużyć na miłość rodziców, przykre, ale tak to wygląda. mówią że mnie kochają ale ja i tak mam z tyłu głowy ten głos….”musisz zasłużyć na uwagę i miłość”
Świetnie że zdajesz sobie sprawę i że się pilnujesz i starasz się być sprawiedliwa to połowa sukcesu 🙂
ojej…dobrze,że to napisałaś…tekst naprawdę daje dużo do myślenia! brawo Ada!
ja mam córcię i jak się urodzi jej braciszek będzie miała skończone 3 latka ale nigdy nie zejdzie na boczny tor!
buziaki :*
Tak trzeba mieć to na uwadze, bo jak przychodzi maluch to naprawdę trudno jest wszystko wypośrodkować. Trzymam kciuki za ciebie 🙂
Czytając to wiedziałam że to Twoja historia, brawo za odwagę i podziwiam że to napisałaś. Powinno się o takich sytuacjach mówić głośno, a o uczuciach rozmawia się najtrudniej. Ja się wzruszyłam. Cieszę się że jesteś już silną i pewną siebie kobietą (a przynajmniej taką Cię widzę, nawet jeśli Ty tak jeszcze nie czujesz). Brawo Ada!
Dziękuję 🙂 jestem silniejsza ale jeszcze walczę o pewność siebie, ale takie komentarze dają mi ogromne wsparcie.
Powiem tak jesteś świetna, piszesz bardzo fajne teksty. Trudna sprawa, niby gniew mija, relacje się poprawiają…ale zawsze gdzies się lampka zapala i wszystko wraca…tekst mam nadzieję otworzy oczy wielu rodzicom. Jesteś cudowna:* i tego się trzymaj
Dziękuję za te piękne słowa, takie rzeczy bardzo budują, a miała bloga nie zakładać bo mój polonista zawsze mi mówił, że ze mnie nic nie wyrośnie a tu proszę, mogę mu teraz środkowy palec pokazać i komentarze pod tekstem 🙂
Tak zapala się światełko jak moja mam ciągle uważa że za moją siostrę trzeba się odezwać i bronić ją przede mną…
Pokazuję mu ten palec razem z Tobą 🙂 Pisz bo dobrze C i idzie 🙂
;*
I ja! Nawet dwa środkowe mu pokażę! 🙂
:*
W rodzinie mojego męża było ich 4. 3 braci i najmłodsza,siostra. Oczko w głowie rodziców. Cały świat z gwiazdką z nieba tylko dla niej. Chłopaki jakby gorsi choć znając ich wiesz, że jest odwrotnie. Mimo, że nic od rodziców nie dostali, nawet dobrego słowa, to pędzą,w potrzebie im pomóc. A córeczka? Mieszka z rodzicami w jednym,domu i ma ich w du@ie. Rada dla,rodziców moja jest taka: Traktuj dzieci tak samo, po równo, kochaj po równo i każ sprawiedliwie. Ja też jestem starszą siostrą, ale wychowanie rodziców i stosunek do nas jako do ich dzieci sprawił, że żadne z nas,nie czuje się niewidzialne 🙂
No właśnie w przypadku mojej rodziny wygląda to podobnie, nie żeby siostra miała rodziców gdzieś (chociaż czasem się tak zachowuje) ale mam wrażenie że takie osoby które w przeszłości miały wszystko teraz mają do tego mniejszy szacunek bo nie muszą „zasłużyć” na miłość rodziców i na ich uwagę.
Starsza siostra – wiem jak jest nią być… Spoczywa na nas jakiś obowiązek pomocy – owszem, ale kto wie… może minie kilka lat i to my będziemy potrzebować pomocy od młodszego rodzeństwa, właśnie dlatego, że jest młodsze 🙂
Może, miejmy nadzieje że wtedy one/oni pomogą 🙂
Mnie zawsze irytowały teksty: „Jesteś starsza powinnaś być mądrzejsza”, albo „ustąp mu bo on jest młodszy”. Nie mam z tego tytułu traumy, a z bratem mam super relacje, ale to chyba tylko dlatego, że on rzeczywiście jest ode mnie sporo młodszy. Natomiast mając już swoje dzieci bardzo się pilnuję żeby nie używać takich tekstów, a przed narodzinami młodszego starszak był do tego intensywnie przygotowywany i nawet na usg z nami chodził podglądać brata.
Mnie też zawsze irytowały i nie używam takich tekstów w stosunku do mojej starszej córci. Moja Zosia też była od początku przygotowywana na narodziny siostry. Mówiłam jej o niej, jak to będzie wyglądało, chodziła na usg, pomagała wybierać ubranka. Jak pojechałam do szpitala to tata z nią był i wszystko mówił potem dzwoniłam i wysłałam jej zdjęcia dzidzi. Jak Helka się urodziła to Zosia pomagała w kremowaniu pupy, przynosiła pampersy i ubranka. Po mimo takiego „łagodnego” wprowadzenia siostry do jej życia i tak przez chwilę nie potrafiła sobie z tym radzić i zaczęła posikiwać w majtki, taki to był dla niej stres. Na szczęście szybko wszystko się ustabilizowało.:)
czytałam z zapartym tchem… mam dwoje dzieci… i chyba starszej córki nie doceniam tak jak powinnam. Dzięki Tobie to zrozumialam… DZIEKUJE ZA TEN WPIS
Bardzo proszę, cieszę się że mogłam pomóc zobaczyć to z drugiej strony 🙂
to zupełnie inaczej jak pisze to ktoś kto jest dorosły jak napisałaś od tej drugiej strony. i przyznam się ze się wyczajnie przestraszyłam bo tak bardzo bym chciała zeby Moje DZIECI cora i syn mnie kochali i siebie nawzajem. jeszcze raz dzięki wprowadzimy u nas zmiany :))):*
Ja też jestem starszą siostrą, też o półtora roku. Ale nigdy nie doświadczyłam takich sytuacji. Nigdy nie musiałam się siostrą opiekować, nigdy nie musiałam jej pomagać tylko dlatego, że jestem starsza. Moja córka będzie miała cztery lata gdy na świat przyjdzie jej rodzeństwo, wiem że zrobimy wszystko aby nie czuła się w żaden sposób niewidzialna. Irytuje mnie gdy ktoś do niej mówi już teraz, kiedy jestem jeszcze w ciąży, że będzie starszą siostrą to będzie się musiała opiekować dzidziusiem. O nie, ona niczego nie będzie musiała.
Super, gratuluję modrego podejścia, wiedz tylko że to nie będzie łatwe być obiektywną w każdej sytuacji. Ciesze się że z domu wyniosłaś takie doświadczenia to na pewno pomoże w relacjach twoich dzieci-pozytywny wzorzec.
Jestem starszą siostrą. Dużo starszą, bo aż o 11 lat. Na szczęście nigdy nie zostałam odsunięta na drugi plan. Nie oczekiwano ode mnie opieki na siostrą. Może dlatego, że byłam tyle starsza i zawsze chciałam mieć rodzeństwo sama z chęcią się nią opiekowałam. Oczywiście, że zdarzały się momenty zazdrości. Jednak nie potrafię wyobrazić sobie co czułaś/czujesz. Mam nadzieję, że gdy zdecyduję się na drugie dziecko Mała Zet nigdy nie odczuje różnicy w okazywanej jej uwadze.
Mój mąż zawsze był ten niewidzialny , bo rzucił szkołe w liceum, a mimo to podjął prace, a jego braciszek zawsze wspaniały , jak sie wszystko zakończyło ? Że jego brat pije, jest na utrzymaniu rodziców, nie pracuje i nigdy nie pracował , jest darmozjadem, a mój mąż dobrze zarabia, jest samodzielny , ma wspaniałą zone i syna, jak tylko dowiedzieli sie o slubie nagle dobry synek sie zrobil, a rana na sercu pozostanie na zawsze…
Prawda taka rana często się otwiera. Te „opuszczone” osoby rzeczywiście muszą sobie dawać rade same i mają większą motywację aby pokazać sobie i rodzicom że mogą i że umieją niestety dużym kosztem.
Moi synowie zajmują się sami sobą i nigdy nie oczekiwałam od nich tego, oczywiście że najstarszy gdy potrzebuje jego pomocy z chłopcami pomaga ale wtedy zazwyczaj idziemy na kompromis on brata do szkoły prowadzi ja piekę w weekend jego ulubione ciasto, średni też się wycwanił i chce mieć podobne przywileje to próbuje robić z najmłodszego niedołegę żeby mama zrobiła w tym tygodniu jego ulubiony deser. A co robi młodszy, w nocy skrada się do braci, kołdrą przykrywa i kładzie się obok tego co więcej miejsca dla niego zostawi…
Ale powiem Ci że takim dzieckiem byłam ja choć siostra urodziła się jak miałam 14 lat, niewidoczna ale zawsze potrzebna młodszej siostrze
Wyraźnie widać z twojego opisu że chłopcy radzą sobie świetnie razem i pomagają sobie na wzajem ale nie wyręczają rodziców w wychowaniu. Lubią siebie i to jest piękne 🙂 No własnie problem niewidzialności w śród starszego rodzeństwa jest okazuje się częsty.
Ja miałam to szczęście że rodzice traktowali mnie i rodzeństwo równo 🙂 ale znam ludzi, którzybyli niewidzialni i dodziś mimio że sa bardz dorośli nie potrafią sobie z pewnymi relacjami poradzić. Świetny tekst oby takich świadomych rodziców było tylko więcej!
Dziękuję,. Ja też do tej pory z niektórymi relacjami rodzinnymi mam problem, bo czasem ten żal jednak bierze górę, po mimo pracy nad sobą.
Masz i tak ogromne szczęście, że właśnie zauważyłaś ten problem i potrafisz go nazwać i pracować nad tym. Tak trzymaj 🙂
Miałam 5 lat jak urodziła mi się siostra. Nie pamiętam mojej mamy w ciąży, nie pamiętam jak wróciła ze szpitala. Powinnam, to przecież coś ważnego. Mój syn pamięta, a był w tym samym wieku co ja jak urodziła mu się druga siostra.
Strasznie mi przykro, że musiałaś tyle przejść, walczyć o uwagę rodziców, o poczucie własnej wartości. Ale musisz to wiedzieć – jesteś bardzo wartościową, mądrą kobietą, która zasługuje na podziw. Z tylu sytuacji wyszłaś z obronną ręką. Teraz, opisując je na blogu, ludziom którzy Cię znają, i tym nieznajomym, Twoja wartość tylko rośnie, stawiasz czoła swoim słabościom i to Twoja wielka SIŁA. Coraz większą Twoją fanką jestem, trzymam kciuki i ściskam mocno 🙂
Dziękuję bardzo Madziu. Wiesz za tą „obronną ręką” szła duża praca z samą sobą i to mnie wzmocniło. Ciesze się że po przez bloga mogę moje doświadczenia przekazywać innym rodzicom 🙂 chociaż nie zawsze są one wesołe i radosne. Ale tak wygląda życie „czasem słońce, czasem deszcz” 🙂
To cholernie smutne, ale często spotykane. Rodzice wymagają od starszych dzieci opieki, pomocy i Bóg wie czego jeszcze.
Zastanawiam się co by się zmieniło, gdyby podejście Twoich rodziców od początku było inne? Gdyby opowiadali o tym dużym brzuszku?
Myślisz, że byłoby inaczej?
Myślę że gdybym była częścią tego procesu powiększania się rodziny nie czułabym się taka pominięta (wiem po swojej córce), ale to nie ten etap zaważył na tym jak to się potoczyło dalej tylko cała reszta i wymagania abym nagle to ja przejęła na siebie odpowiedzialność za siostrę, i wspieranie tylko jednej strony.
Moja córeczka niedługo też zostanie starszą siostrą i będzie miała wtedy własnie niecałe 1,5 roku. I mam nadzieję, że nie wyrządzę jej takiej krzywdy, że będę potrafiła traktowac moje dzieci tak samo i nauczyć je miłości do siebie i pokazać, że są tak samo ważne. Będę się starać z całych sił. Bo sama jestem starszą siostrą i znam tę historię też ze strony dziecka.
Wiem że to jest trudne, bo sama mam 2 córeczek. Nie zawsze rodzic chociaż bardzo chce jest obiektywny, ale trzeba zawsze wspierać obie strony, wysłuchiwać argumentów, czasem zostawić konflikt to samodzielnego rozwiązania, nie być adwokatem którejś strony bo to właśnie prowadzi do rywalizacji między rodzeństwem. Życzę dużo wytrwałości 🙂
Jestem najstarsza i nieco wiem o czym piszesz. Już teraz, kiedy półtoraroczne dziecko w domu, drugie w brzuchu, wpajam sobie zasadę: Starszak -> Maluch.
Gratuluje powiększenia rodziny 🙂
Ada, wzruszyl mnie ten tekst, juz prawie placze, pozdrawiam serdecznie Beata
Bardzo fajny, dający do myślenia tekst. U mnie na szczęście rodzice traktowali mnie i siostrę na równi. Tak samo staram się traktować swoje córki 🙂
Co do faworyzowania to i u mojego taty (on najmłodszy, 4 starsze siostry) jak i mamy (3 dziewczyny, 7 chłopców), rodzice faworyzowali męskich potomków na zasadzie „To chłopak, więc mu wolno”.
Ciekawe dlaczego właśnie chłopców czy to może jakieś schematy z ich dzieciństwa że chłopiec może? a dziewczynka nie?
W przypadku taty to chyba wynikało z tego, że był wyczekiwanym synem (4 siostry starsze). U mamy ciężko ocenić, ale z tego, co od mamy wiem, to babcia wolała chłopaków i lepiej się z nimi dogadywała.
Szczerze? To straszne! Ja na szczęście jestem jedynaczką, ale gdy będę kiedyś miała swoje dzieci, to na pewno nie będę ich tak traktować, choć by dlatego,żeby młodszy/młodsza nie czuli się jak król mogący krzykiem rządzić starszym/starszą 🙂
Niestety będąc teraz matką 2 dziewczynek wiem jak trudno jest być obiektywną ale po mimo wszystko staram się z całych sił aby były równo traktowane i czuły się kochana. A jak młodsza szarpie straszą to mówię do starszej, Broń się kochanie nie daj sobie wejść na głowę 😉
T ojest problem który nie dotyczy tylko dzieci w wieku 3 lat, które będą miały rodzeństwo, ale każdego kto ma młodzszego brata, czy siostrę. Od Ciebie wymaga się, że edziesz grzeczny, poukładany, że będziesz pracował w wakacje . Jak w domu jest syf, to i tka choć nie Ty go zorbiłeś rodzice pytają dlaczego nie posprzątaliście. Nie ważne, że to Ty wysprżatałeś całe mieszkanie a młodszy brak znowu zorbił bałagan. I tak obrywa się Tobie a przecież on nie ma już 5 lat..
Dokładnie, jesteśmy już dorosłe i ja i siostra a i tak „młodsza” siostra może zdecysowanie na więcej sobie pozwolić bo mama jest jej wiecznym adwokatem.
Również jestem starszą siostrą, o prawie 5 lat. Zawsze drażniło mnie to, że swojego brata musiałam zabierać na podwórko ze sobą. Kłóciliśmy się, biliśmy, ale jedno za drugie wskoczyłoby w ogień, gdyby coś się działo poważnego. Bywały sytuacje, kiedy brat miał wykonać swoje obowiązki a nie robił tego, tłumacząc: „Marta w moim wieku tego nie robiła”.. Ja musiałam się starać bardziej, ode mnie więcej wymagano.. Też miałam 21 lat, gdy się wyprowadziłam, wtedy kontakt trochę nam się poprawił. Teraz mając dwóch synów, staram się traktować ich jednakowo. Wychodzi mi to różnie, czasem widzę, że zbyt wiele oczekuję od Starszego, wtedy szybko naprawiam swój błąd. Świetny tekst, Ada.
Dziękuję. Widzę po komentarzach że to nie jest rzadkie zjawisko, kiedyś myślałam że to normalne że starsza siostra robi wszystko za młodszą, potem się buntowałam że tak jest, a potem zrozumiałam że nie musi tak być i że nie powinno, że wszytko ma swoje granice i że nie muszę zastępować mojej siostrze mamy, taty, sprzątaczki, kucharki i co tam jeszcze. Ja też czasem się łapię na błędzie ale weryfikuję szybko.
Dzieci powinno się traktować tak samo. U mnie też niestety nie było równego traktowania i do dzisiaj odczuwam na sobie tego skutki. Mam nadzieję, że ja będę mądrzejsza w stosunku do moich dzieci. O ile będzie ich więcej niż jedno 🙂
Osoby doświadczone w takich relacjach w sensie że przeżyły coś takiego mogą pójść dwoma drogami albo starać się robić wszystko jak najbardziej fair albo powielą schemat i zaczną doszukiwać się w swoich dzieciach siebie i rodzeństwa a to niestety zła droga.
Smutne to ale niestety prawdziwe. Byłam najstarsza w domu. Co prawda nie pamiętam ekscesów związanych z pojawieniem się na świecie mojej siostry, bo miałam raptem niespełna rok. Ale z bratem było inaczej. Bardzo długo był oczkiem w głowie wszystkich w koło. My, z siostrą, spadłyśmy na dalszy plan. Potem było tylko ciekawiej. Nigdy nie było równego podziału. Zawsze jedno z nas było lepsze, drugie nijakie a trzecie beznadziejne. Kolejność zależała od humoru i upodobań mamy. Z ojcem było inaczej i każde z nas starał się traktować tak samo. Ale jakaś „skaza” została. Może właśnie dzięki takim podziałom, ze strony mamy, teraz każde z nas jest silnym i asertywnym człowiekiem.
Uważam, że twoja siła nie jest zasługą twojej mamy tylko twojego charakteru i obecnie sytuacji w jakiej się znajdujesz. Po prostu nie dałaś się złamać i dlatego jesteś taka a nie inna, tak uważam ale mogę się mylić.
Przykre.
Właśnie tego się obawiam mając dwójkę dzieci, że jedno będzie czuło się gorsze od drugiego ;/
Mimo, że człowiek się stara to i tak czasem nie wychodzi. Bo z zasady zakładamy najczęściej, że winne jest to starsze, bo powinno przecież dawać przykład młodszemu.
Ciężki orzech do zgryzienia, ale mam nadzieje, że daje rade.
Prawdę mówiąc już będąc w ciąży z drugim dzieckiem, dużo o tym opowiadałam i tłumaczyłam, że pewnego dnia zniknę i przywioze małego dzidziusia.
Myślę, że to wiele dało i 3 letni rozumek mojego syna, jakoś to ogarnął. Bardzo się cieszył, z resztą bardzo dobrze zaaklimatyzował się w nowej sytuacji.
To super, ja też będą w ciąży mówiłam już Zosi kto jest w brzuszku, i że będzie miała siostrzyczkę i jak się urodziła to pomagała mi Zosia przy czynnościach przy których mogła. Wiem że nie jest to łatwe, ale zawsze się staram, obserwuję i czasem reaguje. Tak jak napisałam powyżej nie ma znaczenia która jest starsza a która młodsza przychodzi czas że i ta młodsza musi wiedzieć że nie na wszystko względem siostry może sobie pozwolić i że Zosia nie musi pozwalać na wszystko młodszej Helce.
tekst naprawdę trafia do czytelnika, sama mam dopiero jedno dziecko ale jak kiedykolwiek będę miała drugie zawsze będę pamiętać aby nie faworyzować żadnego, aby razem byli traktowanie na równi, aby obojgu poświęcać czas. Wiem nie będzie to łatwe ale nie chcę nigdy aby moje dziecko poczuło się niewidzialne. Dziękuję za ten wpis.
To prawda jest to bardzo trudne, Ja mam już dwójkę, są w innym wieku, różnica to 2,5 roku to logiczne że traktuje je troszkę inaczej, czego innego wymagam, ale staram się w tym wszystkim zachowywać równowagę i sprawiedliwy osąd jeśli to możliwe w danej sytuacji. Jak młodsza zabierze coś starszej to musi to oddać i koniec, tak samo jest na odwrót. Młodsza nie może zabierać starszej np zabawek tylko dlatego że jest młodsza, a wiem że mając 1,5, roku już wiele rozumie, to też.
Traumy z dziecinstwa potrafia sie odbic echem na wielu sferach zycia. Tez bylam niewidzialnym dzieckiem, tyle ze w innym sensie.
Dokładnie to znam do dziś się czasem z tym męczę i rzeczywiście przykładka się to na wiele stref życia,, nie tylko na kontakty z rodzicami, ale także z siostrą, i ze swoją samooceną.
Skąd ja to znam… Jako najstarsze dziecko swoich rodziców doskonale rozumiem o czym piszesz.