Wiem z doświadczenia, że są takie ubrania i dodatki, które nie sprawdzają się na spacerze/zabawie z dziećmi a wręcz przeszkadzają w „normalnej” matczynej egzystencji. Dlaczego? bo zawsze jak chcę je na siebie założyć i poczuć się pięknie to akurat moje maluchy tylko czyhają żeby je ubrudzić, zepsuć…..
# 1 Długa ulubiona spódnica
Tak mam taką jedną piękną, pewne każda z Was ma swoją ulubioną spódnice i czy nie zauważacie tej zależności, że za każdym razem kiedy ją zakładacie Wasze dziecko akurat coś wykombinuje? Na mojej wylądowało ostatnio: masło po śniadaniu, sos pomidorowy po obiedzie i odbicie czekoladowych palców po deserze Zosi. O i oczywiście moja najmłodsza latorośl też nie pozostała obojętna na urok mej spódnicy bo jej się akurat ulało….akurat na spódnice….
# 2 Jedwabna bluzka
Piękna, czysta, pachnąca bluzka….przez całe 5 minut od założenia, potem jest już tylko gorzej bo jak twój maluszek akurat zapragnie podpiąć się pod mleczko (tak jak zawsze wtedy Helenka) to trzeba go jeszcze odbić….Wy też tak macie, że wasze dzieci zawsze celują tam gdzie nie ma tetry? Helena zawsze tak celuje! a jej ulubiony punkt to…. dekolt, dzięki temu muszę zmieniać nie tylko elegancką bluzkę ale też i stanik.
# 3 Krótka spódnica
Krótka spódnica jest fajna, bo dziecko raczej do niej nie dosięgnie czyli najpewniej nie pobrudzi… i ciężko (z powodu małej ilości materiału) w nią trafić wymiocinami czy innymi ulubionymi wydzielinami maluchów (kupką, siuśkami czy smarkiem ;), ale ta spódnica ma też swoje ciemne strony…. a mianowicie jest krótka, za krótka jak na mamę która co chwile musi się schylać do chodzącego, skaczącego i przeważającego się serdla.
# 4 Buty na obcasie
Podziwiam mamy szalejące na obcasach!… dla mnie jest to opcja nie do przejścia, dosłownie! Próbowałam, próbowałam naprawdę! dogonić Zośkę jeżdżącą na hulajnodze, na rowerze i nawet wtedy kiedy porusza się stopami nie potrafię dogonić ją na tych szczudłach. Próba skończyła się zakwasami w nogach i odciskami, pomimo, że buty były dobrej polskiej firmy…więc widzę, że jakość obuwia nie ma w tym monecie żadnego znaczenia, a technika chodzenia w nich. Moja technika to -śmigaj za maluchem bez butów jeśli założyłaś buty, które są niewygodne, albo miej druga parę przy sobie (w końcu co to dla nas! z dzieckiem zawsze i tak trzeba wynieść pół domu żeby niczego nie zabrakło ;), a najlepiej od razu wyjść w butach w których dobrze się czujecie i możecie w nich śmigać za dzieckiem jak struś pędziwiatr!.
# 5 Efektowna bransoletka
Nie ma nic piękniejszego jak piękna błyszcząca i efektowna bransoletka odbijające letnie promienie słońca…ach! i właśnie nic innego jak to przyciąga nasze maluch jak lep na muchy….”Mamo mogę założyć?, mamo mogę przymierzyć, mamo…..Oj! psuło się, prasiam mamo!” i tyle widzieli nasz piękny dodatek. Z jeszcze jednego powodu nie zalecam zakładania bransoletek (oczywiście mówię teraz o takich z dużą ilością wiszących elementów) tym razem tyczy się to mam posiadających dzieci z długimi włosami….Bo jak to bywa akurat sięgasz po coś do torby….patrzysz a tu wyłania się główka twojego dziecka a w niej twoja piękna, zaplątana we włosy bransoletka….i wtedy bez łez się nie obejdzie ze strony mamy „no nie i już po niej” i ze strony dziecka „aaałł, mamo! boli, ciągniesz!”….
6# Długie kolczyki
Z długimi kolczykami jest podobnie jak z bransoletką…gdy podczas przypływu miłości będziesz chciała ucałować swojego maluszka, kolczyki najpewniej zostaną wplątane w jego włosy (jeśli są długie) lub Twoje. Drugie NIE! dla długich kolczyków dotyczy mam których maluszki są na etapie brania wszystkiego do rączki i do buzi. Maluszki w tym wieku uwielbiają wszystko co się dynda, świeci itp. Czyli kolczyki będą w sam raz! aby je złapać i pociągnąć….aałłććć!
7# Mała, śliczna torebka
Jak wiadomo dodatki tworzą kreacje, więc jeśli nie możemy założyć na siebie pięknej sukienki, butów na obcasie lub ulubionych kolczyków to może kurczę założę małą torebkę?!Przecież jest mała, poręczna, można przełożyć ją przez ramię i nie będzie przeszkadzać!…niestety przeszkadza. Nie wiem czy próbowałyście z dzieckiem, wózkiem, dużą torbą na dziecięce rzeczy, pokusić się jeszcze na taką małą torebkę na własne? Ja się kiedyś pokusiłam (jak miałam dziecko świeżo chodzące-wtedy często trzeba się do niego schylać). Ja latałam za dzieckiem a torebka za mną w lewo i prawo, w lewo i prawo i łup Zośkę w głowę. Więc po 10 minutach zdjęłam torebkę i nie nosiłam jej do czasu kiedy Zosia nie zaczęła porządnie chodzić a ja nie musiałam za nią latać z torebką oplątaną wokół szyi.
A teraz mały BONUSIK! który wpadł mi do głowy na sam koniec…
Nie jest to rzecz, nie wiem czy kwalifikuje się to do dodatków ale jest to coś co nam kobietom poprawia humor…a przynajmniej poprawiało do puki nie miałyśmy w posiadaniu naszych pociech 😛
8# Ulubiony błyszczyk
O zmoro! zawsze jak go nakładam na usta to dzieją się cuda…zmiana pogody następuje, zrywa się wiatr! i moje włosy zaczynają tańczyć w jego rytmie i zawsze przyklejają się do ust…ble! (jak to mówi Georges ze „Świnki Peppy”-tak teraz jesteśmy na tym etapie). Odklejam włosy z ust a błyszczyk zamiast na ustach jest już na włosach…
9# Świeżo pomalowane paznokcie
My mamy malujemy paznokcie albo późno w nocy i wtedy rano mamy odciśnięte na lakierze wzór poduszki, albo wcześnie rano, kiedy wydaje nam się, że dziecko smacznie śpi a nagle wstaje i chce się z nami bawić, wtedy nie ma opcji! musi na paznokciach zostać ślad zabawy. W tym miejscu proponuje dwa rozwiązania: 1. nie malować paznokci wcale-ja takie stosuje, albo 2. zostawić malucha na 1,5 h z babcią i polecieć na hybrydowy manicure bo zostaje on szybko i na długo utrwalony i można się bawić z dzieckiem bez uszczerbku na….lakierze 🙂
To są moje „niezakładalne” rzeczy na wyjście i zabawę z dziećmi, a Wy macie jakieś swoje które nie zakładacie bo zawsze coś się z nimi dzieje?
U mnie za każdym razem cienkie rajstopy bardzo szybko kończą swój żywot 🙂 I wszelkiego rodzaju naszyjniki są taaaakie fajne do ciągnięcia 🙂
No tak rajstopy!, pewnie u mnie też szybko lądują w koszu 🙂 a tak… naszyjnik należy do kategorii bransoletek i kolczyków 🙂
Przydatne wskazówki 🙂
Służę radą 😉 akurat ten okres niczego nienoszenia przezywam drugi raz więc zdążyło mi się utrwalić 🙂
Haha 😀 Kolejny post, który przekonuje mnie, że nie będę mamą zawsze nienagannie wyglądającą, mimo największych chęci 😉
Można być nienagannie ubraną mamą ale przez krótki czas, niestety ;p
Samo życie !:)<br /><br />Karolina<br /><a href="http://zyj-kochaj-tworz.blogspot.com" rel="nofollow">Żyj Kochaj Twórz</a>
Tak, trochę brudne ale jakie wesołej 🙂
Dokładnie!:)<br /><br />Dziękuję Ci pięknie za udział w <a href="http://zyj-kochaj-tworz.blogspot.com/2014/07/resume-lipiec-2014-linkowe-party.html" rel="nofollow">linkowym party!</a><br /><br />Ściskam<br />Karolina
Ja jak maluje paznokcie, oczywiście późnym wieczorem 😉 to od razu mówię do męża, teraz idziesz Ty 😉 a hybryda hmm może i fajna (robiłam trzy razy na wakacje) ale jednak kosztowna, jest odrost no i tak samo może gdzieś odprysnąć
Tak racja hybryda wystarcza na dłużej niż lakier ale jak się przy dzieciach śmiga to nawet czasem hybryda…(od)pryska 🙂
Z dzieckiem trzeba iść na mały ,,odwyk'', ale takie właśnie jest życie :).<br />Przynajmniej ma się wesoło!
Tak wesołości nigdy nie braknie 🙂
Sama dzieci nie mam bo jeszcze nie ten wiek, ale zaskoczyłaś mnie kilkoma rzeczami nie spodziewałam się że takie problemy mogą być z długą spódnicą. Oczywiście zdaję sobie sprawę że małych dzieci jest zawsze pełno i wszędzie ale żeby aż tak:)
Oj tak, tak, nawet przy największej uwadze i ostrożności o swoje rzeczy, maluch wypatrzy okazje aby narobić bałaganu 😉 ostatnio się ugięłam i założyłam niezakładalną rzecz i co i jak zwykle to samo! 🙂 tym razem nie starsza pociecha ale młodsza. Siedziała mi na kolankach i ściągała wszystko co stoi w zasięgu jej małych paluszków i ściągnęła kilka frytek, zanim się zdążyłam zorientować że mam je
Hahah, świetny poradnik 🙂 kiedy już zostanę mamą, to do niego powrócę 🙂
Cieszę się, a puki co proszę korzystać ze swoich ulubionych ubrań i dodatków 🙂
Oooo TAK podpisuję się pod tym! 😀
Życie mamy jest usłane kolorami..na jej ubraniach 🙂
Zgadzam się ze wszystkim! Aczkolwiek ja celowo zakładam np. zegarek na rękę, gdyż wiem, że w chwilach totalnego zniecierpliwienia na spacerze jest to ratunek dla mnie i ochrona przed dźwiganiem mojej 9kilowej do domu….na rękach…kiedy droga jeszcze długa… 😉
Z błyszczykiem akurat ZAWSZE wtedy moje dziecię musi dotknąć moich ust – no i tuż przed wyjściem lecę i myję tę niegrzeczną rąsię ;))
Świetny wpis!
Pozdrawiam