Czytałam wiele książek o tak zwanym „wychowaniu” dzieci, ale ta na którą natknęłam się przez przypadek szperając na „festiwalu taniej książki” naprawdę zrobiła u mnie rewolucję i zmieniła moje podejście do tematu…„Rewolucja w wychowaniu” autorstwa Po Bronson i Ashley Merryman, wydawnictwo Świat Książki.
OSTRZEŻENIE! Uwaga książka wywołuje „Szok wychowawczy”-tak piszą o niej sami autorzy i to się akurat zgadza…
„Nasze instynkty mogą nas wprowadzić w błąd, ponieważ tak naprawdę nie są one instynktami(..) były jedynie rozumną i uzasadnioną reakcją”. Po tych słowach pomyślałam „kurcze co to?! To chyba jakieś brednie” ale czytałam dalej…
Większość z Nas w tym Ja (według badan z książki aż 85%) postępuje tak: „Zosiu jaką ty jesteś mądrą dziewczynką!” a tu otwieram i czytam i ZONG!…„Jesteś bystry!”….”O jaka jesteś mądra!”-„Kładąc nacisk na wrodzoną inteligencję, dobieramy dziecku kontrolę, a to nie pomaga w radzeniu sobie z niepowodzeniami”(…).”dzieci uznające wrodzoną inteligencję za klucz do sukcesu deprecjonują znaczenie wysiłku”. Rozumowanie dziecka jest takie: „Jestem mądry nie muszę się starać”, „ Kiedy chwalimy dziecko za inteligencje mówimy mu: „Wyglądasz mądrze nie ryzykuj popełnienia błędów”.
Po przeczytaniu tych kilku zdań wiedziałam, że ta książka naprawdę przewróci mój świat do góry nogami. Pomyślałam „To, co mam mówić i robić żeby moje dzieci poradziły sobie z tym brutalnym światem i wiecznym wyścigiem szczurów?! W dalszej części okazało się, że mogę chwalić dziecko, ale dając mu inny przekaz „Musiałaś bardzo się napracować”, „Włożyłeś dużo wysiłku w zrobienie tego”. Zdanie Dr Dweck autorki badań takie podejście to tematu sprawia, że dziecko nie boi się nowych wyzwań, wie, że może popełnić błąd, ale nie znaczy to, że jest głupie, to wzmacnia jego samoocenę. Czy taki rewolucyjne podejście do pochwał Wam się podoba? Mi osobiście tak, uważam, że ma to sens i warto spróbować, aby mojej Zosi i Helence żyło się lepiej we własnej skórze..a może spodoba się również Wam?
Stracona godzina -taki tytuł ma następny rozdział, krótko pisząc nie opowiadając wam całej książki dzieci śpią za krótko, sen jest przez dorosłych bagatelizowany i sprowadzany na dalszy plan, bo przecież ważniejszych jest tyle rzeczy np. zajęcia pozaszkolne. Dziecko permanentnie niedospane może mieć problemy nie tylko z depresją i zmianą nastrojów ale także z bólami głowy itp. Badacze piszą że rosnąca nadwaga i przypadki dzieci z ADHA są także wynikiem zbyt małej ilości snu.
Problem nie poruszany często, właściwie nie spotkałam się wcześniej z nim w książkach dla rodziców. A mianowicie „dlaczego biali rodzice nie mówią o rasie”. Wydaje nam się że dzieci nie widzą koloru skóry i jest im to obojętne. Wystarczy na pewno powiedzieć „wszyscy jesteśmy równi” prawda? Tym czasem dziecko odpowie nam a co to znaczy równi?. Autorzy książki opierając się na wynikach badań piszą że dzieci widzą kolory skóry tak jak widzą różnice między niebieskim a czerwonym, jeśli któryś kolor nosi mamusia albo tatuś staje się znajomym kolorem dla dziecka i bardziej lubianym. Tak samo jest z kolorem skóry mama i tata „są „biali” to ten kolor mi się dobrze kojarzy i ten bardziej lubię” tak właśnie myśli dziecko. Jak rozwiązać tą kwestię z dzieckiem? Ja już wiem a Was zachęcam do przeczytania tego w książce.
Kupiłam tą książkę z dwóch powodów, na tylnej jej części były 2 pytania-, dlaczego dzieci, kłamią? i drugie, dlaczego dzieci są agresywne i okrutne?. Na pierwsze pytanie odpowiedz jest nieco prostsza a książka prowadzi nas od wieku malucha do nastolatka. I tu wiele niesamowitych badań, ale opowiedzianych w łatwy i ciekawy sposób. Wiecie, że dorośli nie są w stanie stwierdzić czy dziecko kłamie czy nie?, Mogą się tylko domyślać….”Dzieci czteroletnie kłamią raz na dwie godziny, natomiast sześciolatki średnio raz na godzinę. Czy dalej jesteście pewni, że wasze dziecko nie kłamie?. Inne ciekawe doniesienia i wyjaśniania na temat kłamstwa oczywiście w głębi rozdziału.
Czytając odpowiedzi na pytania, dlaczego dzieci są agresywne, wystąpił u mnie tak zwany „What the fu**”. Okazuje się, że niewinne książki, filmy a nawet programy edukacyjne dla dzieci są pełnie niewłaściwych przekazów, które powodują agresje u małego dziecka, fizyczną jak i manipulacyjną. Wsłuchiwaliście się kiedyś w teksty bajek? Ja do tej pory nie (nie puszczałam tych moim zdaniem agresywnych), ale kiedy tylko przeczytałam ten rozdział to włączyłam pierwszą lepszą bajkę, jaką, na co dzień ogląda Zosia i słuchałam. Nie musiałam słuchać długo po 5 minutach bajki „Lulu i inne zwierzaki” wyskoczył tekst gdzie zwierzaki mówiły do siebie „Schowaliście się i myślicie, że jesteście mądrzejsi? A nie, bo macie teraz dwa razy bardziej pusto w głowach”. Możecie się ze miną nie zgodzić, ale badania wykazują, że na 30 minut bajki jest 5 minut na końcu pozytywnego przekazu i zażegnania konfliktów, wcześniejsze 25 min to kłótnie, spory, i awantury. Maluch w wieku 3,4, lat nie wiąże początku bajki z jej końcem, więc utrwalają się negatywne przekazy. Czy kłótnie między rodzicami wpływają negatywnie na dziecko? Ja wiem…a Wy pewnie byście się zdziwili tak jak ja po przeczytaniu książki.
Oprócz poruszonych przeze mnie tematów są jeszcze :”Poszukiwanie inteligentnej formy życia w przedszkolu”-o tym dlaczego testy IQ dla maluchów to głupota, „Efekt rodzeństwa” w nim m.in. to że na relacje między rodzeństwem nie wpływa wcale ani płeć ani różnica wieku. ”Bunt nastolatka w świetle nauki”- nastolatek się kłuci, bo szanuje swojego rodzica?!, „Czy samokontroli można się nauczyć”-czyli program przedszkolny bijący na głowę wszystkie inne. „ Być na dobrej stopie z innymi”- dziewczynki tak samo agresywne jak chłopcy, dlaczego?. „Dlaczego Hannah mówi a Alyssa nie?” Jaka jest właściwa droga do rozwoju mowy u dzieci? W brew pozorom to nie zabawki ani programy telewizyjne.
Książka jest niesamowita bo nie jest to „poradnik” dla niemowląt czy małych dzieci, potem książkę odkładamy i zastanawiamy się” co mamy robić dalej?, Przecież moje dziecko już nie jest małe, jak ma teraz postępować?!” Książka nie jest podzielona na segmenty od 0-3 m itp. Jest to książka dla rodziców od teraz aż do końca drogi wychowawczej, nie znajdziesz tam rad, co robić krok po kroku, ale „dociera ona do sedna jak dorastamy, uczymy się i żyjemy”
Jestem przekonana że w śród Was znajdą się rodzice którzy nie chcą zmieniać swojego wychowania na podstawie jednej książki i absolutnie do tego nie namawiam, pomyślałam że takie spojrzenie może po prostu komuś z Was pomóc w nowym postrzeganiu świata dziecka, nastolatka i siebie…
Ja się zmieniłam a Wy? Czekam na informacje, jeśli ktoś z Was już przeczytał podzielcie się wrażeniami na jej temat,
Ja polecam!
”
Bardzo ciekawy post…książki nie czytałam.Mam trójkę dzieci w wieku 5,10 i 14 lat.Wydaje mi się,że wszystko zależy od wychowania przez nas.Czy chwalę moje dzieci?Tak.Chwalę je za coś co zrobiły samodzielnie i od siebie.Czy przykładam uwagę do ich stanu fizycznego?Tak.Nie narzucam im dodatkowych zajęć,wolę żeby dosłownie polenichowały.Małe dzieci faktycznie nie widzą różnicy w kolorze skóry.Czy
Widzę że ma Pani wielkie doświadczenie i szczęście 🙂 Pewnie że najważniejsze są wartości które się przekazuje i które zostaną wyuczone i podpatrzone w domu. Bo co z tego jak rodzic mówi że nie można przeklinać a potem (sytuacja z Zoo) Babeczka mówi do męża "pacz jaką ma czerwoną dupę ta małpa" i dziecko radośnie za nią "ale czerwona dupa!"-(dziecko około 3 lat).więc wymagaj
Zachęcasz bardzo recenzją. Sama wychowując staram się pamiętać o pewnych zasadach, jednak daje sobie też spory obszar na "freestyle". Książka zapisana na liście do przeczytania.<br />Dzięki!<br /><br />Ściskam!<br />Karolina <a href="http://zyj-kochaj-tworz.blogspot.com" rel="nofollow">Żyj Kochaj Twórz</a>
Ja też wychodzę z założenia że dziecko powinno mieć swoją strefę " freestylu" ale wiesz nigdy nie wiadomo ile go dać tak naprawdę a tu można się wielu rzeczy dowiedzieć 🙂 pozdrawiam
Choć nie mam jeszcze dzieci, gdy już je będę mieć na pewno zaopatrzę się w tę pozycję, bo brzmi bardzo ciekawie i tak niesztampowo…
Tak właśnie jest to taka książka a jednocześnie wszystko jest tak wytłumaczone i sensowne że warte uwagi.
Dosyć "inna". Mnie chyba by nie przekonała, ale może jakbym przeczytała całą to zmieniłabym zdanie 😉
Mnie na początku też nie przekonała ale w miarę czytania wszystko zostało bardzo logicznie wyjaśnione i dlatego uważam że jest warta przeczytania 🙂
Ciekawy post. Pozdrawiam 😉
Dziękuję:)
Nie przeczytałam ale jestem jej ciekawa, tym bardziej, że spodziewam się swojej pierwszej pociechy i jakoś wypadało by sie do roli rodzica przygotować, bo później już czasu na to nie będzie:D
Gratuluje pierwszego maluszka!, tak prawda później jakość czasu brakuje na wszystko, warto poczytać trochę fajnych książek, ale polecam też kierować się serduchem 🙂
Coś w tym jest… Na przykład to chwalenie za mądrość. Mnie rodzice chwalili jaka to ja mądra i w ogóle, a ja osiadłam na laurach i potem ciężko mi było zrozumieć, że nie wszystko mi przyjdzie od tak i że na pewne rzeczy będę musiała zapracować. Książka obowiązkowa jak widzę 🙂
Tak książkę polecam oczywiście. Jeśli chodzi o podejście do chwalenia to zmieniłam podejście do pochwał właśnie po przeczytaniu, a jak widać Pani jest żywym przykładem że książka mówi prawdę :)). Mam siostrę i ona też była chwalona przez rodziców, za wszystko, nie tylko za mądrość, w nadmierzę i teraz szybko się zniechęca jak coś nie idzie po jej myśli.
Bajki dla dzieci są teraz okropne! Nie dość, że postacie brzydkie, to jeszcze te teksty… Sama jak na nie patrzę, to się zastanawiam, co będę puszczać w przyszłości swoim dzieciom…
Tak bajki to teraz jakaś masakra, włączasz bajkę na kanale dla dzieci a tu się okazuje że nie dość że agresja to jeszcze bez przerwy się kłócą i obrażają. Obecnie jesteśmy na etapie "Świnki Peppy", "Domisi", "Królika Piotrusia" i "Pamiętników Florki". zobaczymy mam nadzieje że nie wychowam potwora 😉
Gdzie się podziały stare, poczciwe bajki, no na przykład takie Muminki (mimo Buki), Gumisie ?:(
No właśnie nie wiem, teraz to ze świecą szukać tych bardziej wartościowych bajek.
Książki nie widziałam jeszcze nigdzie i wątpię aby pojawiła się w bibliotekach. A temat i sposób podejścia wydaje się intrygujący. Jednak wcale nie jestem w tak wielkim szoku po tym co przytoczyłaś. Myślę że w dużym skrócie ksiązka namawia do tego by uczyć dzieci postępować "mądrze" i uczciwie. Wszystko jednak zależy od cierpliwości i zaangażowania rodzica. Nie każdy maluch ma to
Nie mam wiele do dodania bo zgadzam się w 100% z twoją wypowiedzią. Dzieci to małe kopie rodziców, jeśli rodzice są mądrzy, szczerzy i życzliwi i potrafią przekazać to dziecku to dziecko będzie takie same. Moja Zosia poszła teraz do przedszkola i mam nadziej tylko że do dzieci mądrych rodziców.
Gdy czytam co napisałaś o tej książce stwierdzam, że chętnie ją przeczytam, mimo że nie jestem jeszcze mamą i nie wiem czy w ogóle będę. Ale myślę, że ta książka przydałaby się wielu rodzicom, których znam. Bo wychowanie następnych pokoleń(jakkolwiek patetycznie to zabrzmi) to naprawdę wielka odpowiedzialność.
Tak to prawda odpowiedzialność, szkoda że niektórzy rodzice tego nie rozumieją. Jak czytałam książkę to ze zdumieniem odkryłam że moje problemy w wieku dojrzewania mogły być spowodowane niewiedzę rodziców.
Jestem u ciebie pierwszy raz i już mnie zaciekawiłaś recenzją tej książki 😉 Jestem mamą 1,5 letniej dziewczynki i chciałabym jak najlepiej przygotować ją do życia (pewnie jak każdy rodzic ;)). Rozbudziłaś we mnie sporo dylematów. Ja sama jestem dzieckiem prawie całkowicie nie chwalonym, co też nie jest dobrą wersją. Na pewno trzeba znaleźć tzw złoty środek, którym niewątpliwie jest właściwe
Ja też pochodzę z domu w którym uwaga była skupiona raczej na mojej młodszej siostrze i uważam tak jak Ty że złoty środek jest bardzo ważny. Staram się czytać różne książki właśnie po to aby nie tylko moje dzieci były dobrze przygotowanie do życia ale także ja 🙂 Jesteś 1 raz ale mama nadzieje że nie ostatni 🙂
To 'niechwalenie' brzmi kontrowersyjnie… ale mam wrażenie, że autorom nie o brak pochwał chodzi, a po prostu o chwalenie za osiągnięcia, a nie za wrodzone cechy, coś w stylu zamienienia pochwały 'ale jesteś mądry', na 'ale mądrze to wymyśliłeś', (w realu warto oczywiście, żeby było jeszcze bardziej konkretnie) tak żeby wzmacniać wewnątrzsterowność i poczucie kontroli u
Dokładnie tak jak napisałaś chwalić za osiągnięcia nie za to że jest się "bystrzakiem". Tak aby mądrze i wartościowo wychować dzieci trzeba się nieźle "napocić"
Nie czytałam tej książki, ale z tego, co piszesz- jest dobrze napisana, warto ją przeczytać. Przed urodzeniem pierwszego dziecka czytałam wszystko, co było o ciąży, o porodzie, o karmieniu i pielęgnowaniu niemowlaka, potem – o właściwym wychowywaniu dzieci. Treść tego wszystkiego była nieraz przecząca – w jednej książce było tak, w innej – zupełnie inaczej. A w moim życiu jakoś jeszcze inaczej
Asiu masz racje że intuicja i zdrowy rozsądek jest najważniejszy, książki powinny być jedynie podporą merytoryczną.
Nigdy nie mówiłam, że jestem mamą idealną, nawet dobrą, bo to się okaże, kiedy moje dziecko wyjdzie na świat i będzie żyć "samo"… Bycie rodzicem to najcieższa, ale i najwspanialsza rzecz na świecie :)<br />Trzeba znaleźć swój sposób 🙂 dobrze, że tobie pomogła książka, ja takie przestałam czytać, za dużo bzdur już się naczytałam, choć pewnie na rynku są pozycje warte wydania
O Monika mi też do ideału dużo brakuje. Czytałam książki i nadal to robię, ale tylko po to aby zobaczyć czy są w nich rzeczy warte przeniesienia i sprawdzenia na swoich pociechach. Ale tak jak piszesz najważniejsze to żeby znaleźć swój sposób, bo na jednego malca działa to a na drugiego coś zupełnie innego.
Ja nie mam dzieci i mam nadzieję kiedyś je mieć. Książkę chętnie kiedyś przeczytam. Twoje streszczenie/recenzja zmieniły troszkę mój sposób myślenia.
Mój też się trochę zmienił ale najważniejsze to kierować się sercem 🙂
Rzeczywiscie nieco przewrotna książka.
Prawda? ale jest tam wszystko fajnie wytłumaczone.
Zaciekawiło mnie czym ja ma się kłuć przy dziecku? ale już się domyśliłam, że chyba chodzi o kłóć 😛 a co do ksiązki, to rzeczywiście oryginalna . Pozdrawiam:)<br />
Przepraszam za ten błąd, nie dopatrzyłam się go przez tyle czasu…A książka oryginalna ale fajnie też tłumaczy wiele rzeczy.
Ja dopiero książkę czytam 😉 zatrzymałam się na etapie dotyczącym rasizmu… <br />Ale fakt, faktem, że rozdział na temat snu mną wstrząsnął – spać!
Gdzieś natknęłam się na tę książkę przed swietami, ale stwierdziłam ze nie będe sie zaopatrywała bo i tak nie będe miała na nią czasu. Ale widzę że po nowym roku muszę wygospodarować drobne i czas na zakup i przestudiowanie jej! :)<br />Najbardziej zaintrygowały mnie "kłótnie rodziców przy dziecko…" jestem bardzo ciekawa co na ten temat myślą autorzy.
Jesli kogos interesuje podobna tematyka polecam ksiazke Agnieszki Stein „Dziecko z bliska”.
Dziękuję na pewno przeczytam 🙂